Zmieniający rozmiary robot do rur powstał na AGH

wtorek, 16 maja 2017

Gdzie człowiek nie może, tam robota pośle. Na AGH powstał robot do inspekcji rur, który dopasowuje swój kształt do rur o różnym przekroju. Urządzenie może poruszać się zarówno w poziomych, jak i w pionowych instalacjach, a nawet brodzić w wodzie.

Jest praca do wykonania: trzeba zbadać stan rur wodociągowych. Ale zadanie nie jest takie proste: rura zakopana jest parę metrów pod ziemią. A w dodatku są w niej nie tylko proste odcinki biegnące poziomo, ale i odcinki pionowe czy zakręty. A może być i tak, że rura w którymś momencie znacznie się zwęża. Badacze z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie zbudowali robota, który - dzięki nowatorskiej konstrukcji opracowanej przez doktoranta mgr inż. Michała Ciszewskiego - będzie mógł pokonać taki tor przeszkód i od środka zbadać stan takich właśnie instalacji. Urządzenie przyda się też przy inspekcji przewodów wentylacyjnych czy gazociągów. Robot może się poruszać w rurach poziomych o średnicy co najmniej 210 mm.

"Robota wpuszczamy do rury. On przejeżdża przez instalację i przesyła operatorowi obraz z kamery - za pośrednictwem kabla. I wtedy świetnie widzimy, czy wszystkie połączenia są dobrze wykonane i czy rura nie jest może gdzieś przedziurawiona albo uszkodzona" - powiedział w rozmowie z PAP Łukasz Mitka, doktorant z AGH, który pracował nad urządzeniem.

Tym, co odróżnia "rurobota" z AGH od innych tego typu urządzeń, które już są na rynku, jest jego zdolność do zmieniania rozmiarów w zależności od przekroju rur. "Jeśli nasz robot jedzie w rurociągu o większej średnicy i dociera do zwężenia, jesteśmy w stanie skonfigurować go tak, że zmieści się do węższej rury i poprowadzi inspekcję dalej" - opowiedział Mitka. I dodał, że tego nie potrafią roboty dostępne na rynku.

To, jak wygląda robot w akcji, można zobaczyć na filmie AGH.

Może się wydawać, że taka zmiana rozmiarów nie ma znaczenia - w końcu mniejszy robot zmieści się i w większej rurze. Ale nie jest tak prosto, zwłaszcza, gdy trzeba wspiąć się na pionowy odcinek rury lub stromy skos. Wtedy rozmiar robota musi być ściśle zgrać się z szerokością rury. Robot z AGH porusza się na dwóch gąsienicach, które - dzięki dodatkowym sześciu napędom - można ustawić w zadanej pozycji – również tak, by robot mógł się automatycznie rozeprzeć i bezpiecznie jechać w pionowej rurze.

Robot wyposażony jest w kamerę, która na bieżąco daje podgląd tego, co dzieje się w rurze. A czujniki zainstalowane w urządzeniu (inklinometr oraz sensory przyspieszenia i prędkości kątowej) pozwalają zlokalizować robota w przestrzeni i wskazać operatorowi, gdzie jest uszkodzony fragment rury. W dodatku robot jest wodoszczelny - może pracować przy częściowym zanurzeniu.

Mitka wyjaśnia, dlaczego robot nie jest zdalnie sterowany. "Kabel jest konieczny - to na razie jedyna możliwość. Za jego pośrednictwem nie tylko na bieżąco przekazywany jest obraz z kamery na robocie, ale i dostarczany jest prąd elektryczny zasilający urządzenie" - opowiada.

Dodaje, że przy podziemnych rurociągach komunikacja bezprzewodowa jest szybko tłumiona przez ziemię, więc zasięg zdalnie sterowanego robota byłby zbyt mały. "Nie dałoby się przeprowadzić sensownej inspekcji przy pomocy kamery" - uważa badacz. I dodaje, że kabel, w jaki wyposażony jest robot z AGH ma długość 100 metrów.

Na razie na AGH powstał prototyp urządzenia. Badacze chcą teraz skomercjalizować swoje urządzenie.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Tagi: Nauka w Polsce

Pobierz darmowe oprogramowanie
do przeglądania plików